8 dni pozostało.

Wielkie odliczanie czas zacząć. Nie więcej niż 8 dni dzieli mnie od zobaczenia najcudowniejszego bobaska na świecie! Rozpiera mnie radość, duma i miliony innych uczuć, których istnienia w sobie nie podejrzewałam.

Dziś jest też ostatni „dotychczasowy” dzień. Dawniej pisałam, że moja ciąża jest zagrożona i istnieje duże ryzyko, iż Maluch będzie chciał opuścić bezpieczne schronienie dużo wcześniej, aniżeli umówiony termin porodu. Z tego względu od dawien dawna, nie pamiętam już kiedy zaczęłam, przyjmowałam multum różnorakich leków: rozkurczające, obniżające ciśnienie i inne o zbliżonym działaniu, by nie rodzić zbyt wcześnie. Dodatkowo zostałam nastraszona, że jeżeli nie zacznę się oszczędzać ruchowo, to położą mnie na Madalińskiego na patologii. Uuuuu… Nie, to nie fajne by było. Tak więc leżałam więcej jak ten kurz na meblach, po schodach chodziłam nie za często, a jeśli już to z eskortą w postaci członka rodziny, teraz już wcale – zazdroszczę moim kotom, one to cały czas po tych schodach: w górę i w dół, w górę i w dół, jak opętane. Ale za to jakie mięśnie one mają! I to bez cellulitu! A ja? Ech… W lustro chwilowo nie patrzę, bo i po co się denerwować? Przecież piszę, że tylko leżę, nie chodzę, nie biegam po schodach i nie robię nic, co by mogło wpłynąć na szybszy poród. Ani na wygląd i kondycję mojej skóry tu i tam…

leki

Dodatkowo te wszystkie fajne leki wzmagają nic-nie-robienie. Bo już się nie chce, nie ma się siły, a rękę podnieść i wskazać coś palcem to już i tak nadmierny wysiłek. Tak więc dziś jest ostatni dzień lekowy. Od jutra zgodnie ze wskazaniami lekarza brać większości leków nie będę! Ta daaam! Normalnie świętowałabym, taka okoliczność się przecież szybko nie powtórzy, tyle że nie mogę. Kupiłabym chociaż mężowi piwo, co by mógł wypić moje zdrowie, ale sklep daleko. A ja samochodu nie mam chwilowo. Chyba chwilowo.

Podsumowując: od jutra moje samopoczucie będzie lepsze, energii będę miała więcej, wcześniej wstanę z łóżka (albo niekoniecznie) i obiecuję, że postaram się tłuc mniej naczyń niż dotychczas. Podobno wiara czyni cuda, w to, co napisałam wierzę, więc musi stać się cud. I będzie – najpóźniej za 8 dni…

Będąca już niedługo Matką.

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.