Piersioczek

breast 2

Przystosowanie kobiecego organizmu po urodzeniu małego ssaka nie przestaje mnie zadziwiać. Nader często odkrywam nowe możliwości drzemiące we mnie, których nigdy wcześniej nie wykazywałam, jak i nowe zastosowanie teoretycznie dawno poznanych już organów. Dajmy na to taki sen. Niby człowiekowi jest potrzebny, wręcz niezbędny do życia. A tu co? Jajco! Okazuje się, że śpiąc jakieś 10 godzin na tydzień też można przeżyć i całkiem nieźle się przy tym bawić, np. w wolnej chwili wstawić pranie, rozwiesić, poprasować, odkurzyć, zmyć naczynia i w 3 sekundy się wykąpać :D A do tego jakie tempo! Sama siebie nie poznaje! Dawniej po 3 godzinach w domu nadal zastanawiałam się czy coś zrobić, czy może odłożyć te czynności na jutro. Dziś w 3 godziny jestem w stanie zrobić niemalże wszystko. Jak się okazuje dla Matki nie ma rzeczy niemożliwych! Ale o czym to ja chciałam?

breast

No tak, piersioczek… Nie dalej jak 2 dni temu doznałam olśnienia. Ja nie mam już piersi, ja mam PIERSIOCZKI! Czymże są piersi kobiece? Są to te części ciała, które mają za zadanie nadać kobiecie atrakcyjności i zazwyczaj przyciągać męskie spojrzenia, jakby to powiedziała pewna znana z filmów przyrodniczych lektorka: aby dorodny samiec oceniając pierś mógł podjąć decyzję, czy wybrana samica jest w stanie wykarmić ich potencjalne potomstwo. Zastrzegam, iż to zastosowanie ma odzwierciedlenie w rzeczywistości jedynie do czasu powicia potomstwa! Natomiast później, u kobiety karmiącej? No, to już jest osobna historia. Później funkcja piersi zostaje zachwiana, a konkretnie przekierowana z samca na młodego ssaka, który to tę pierś potrzebuje dużo bardziej aniżeli wcześniej wspomniany tatuś :) Pierś już nie jest tą samą piersią. Teraz służy jako bar mleczny i smoczek jednocześnie! Pijawka zgłodniała? Cycuś. Dzidzia jest marudna? Cycuś. Maleństwo ma czkawkę? Cycuś. Szkrab chce spać, ale nie może zasnąć? Cycuś! Cycuś, cycuś, cycuś… Ale ta Matka Natura mądra! Piersioczek + dziecko to machina samowystarczalna! Nic więcej do szczęścia temu małemu człowieczkowi nie potrzeba. A uśmiech na twarzy Matki, gdy Amelkę ogarnia błogi spokój – nieoceniony i łzy szczęścia na polikach :)

Wszystko się zmienia, moje tempo też, mam Takie Jak Matka!

6 Komentarze

  1. Ale, ale, ale… Chociaż czynność, opisywana przez Ciebie jest pięknym i naturalnym zjawiskiem, nie zapominajmy o tym, że nie będziesz zdobywała dalej pokarmu na polowaniu i że czas na oderwanie ssaka od piersi w przypadku ludzi wygląda nieco inaczej;-)
    Grunt to nie dać się w żadną stronę zwariować. Kult cyca urasta w naszej kulturze do granic absurdu. Kobieta staje się niewolnikiem własnego baru mlecznego w imię już nie racjonalnych korzyści dla dziecka, ale w imię oczekiwań, jakie stawiają przed nią kolejni pediatrzy i/lub czasopisma. Osobiście, karmiłam córkę mlekiem odciąganym z piersi przez miesiąc – miałam bardzo płaskie sutki, a dziecko urodziło się z zaburzonym odruchem ssania. Pogotowie laktacyjne, najlepsi specjaliści w województwie, cuda – wianki łącznie z glukozą na cycu – nie – bo nie – i tyle. Mądry lekarz powiedział – odciągać, bo do 3 tyg. ten pokarm ma sens, potem to głównie psychologia. Ileż się nasłuchałam, że alergie, że krzywy zgryz… ani jedno, ani drugie po wielu już latach. A analogicznie bratowa – do 2 r.z. na cycu i… celiaklia. I aparat stały. Nie ma reguły. Karm tak długo, jak czujesz, że to naprawdę pokarm, który daje sens dziecku. Więzi nie budujesz cyckiem, ale rozumem.

    • Każda z nas ma własny rozum i postępuje tak, jak podpowiada intuicja. Osobiście karmię nie tylko dlatego, że jest to najlepsze dla mojego dziecka (co oczywiście jest głównym, ale nie jedynym powodem), lecz jednocześnie dlatego, że jest to wygodne, praktyczne i poręczne :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.